wtorek, 22 września 2015

Aureliusz czy Kaligula?


Powracam z nowym wierszem inspirowanym poezją Zbigniewa Herberta i postaciami dwóch cesarzy. Czego by nie mówić, moim zdaniem Herbert przewyższał Miłosza pod każdym względem. Jego wiersze dają mi ukojenie, zapomnienie o problemach, szczególnie wyśpiewane przez Przemysława Gintrowskiego. Moim ulubionym wierszem Zbigniewa Herberta jest "Do Marka Aurelego". Jeśli poeta jest w tym wierszu podmiotem lirycznym, to stawia jedno ważne pytanie: czy jest w dzisiejszych czasach miejsce dla postawy jaką reprezentował jeden z pięciu najlepszych cesarzy (a na pewno jeden z najlepiej wykształconych)? I ile to jest wszystko warte, czy to może nam pomóc w dzisiejszych szalonych czasach? Druga postać, która mnie zainspirowała (i niegdyś zainspirowała również Zbigniewa Herberta) to Kaligula. Chyba każdy, nawet ten, kto kompletnie nie interesuje się historią, na dźwięk tego przydomka od razu pomyśli: "Aaa, to ten wariat, szaleniec, psychopata, to ten od konia i szalonych orgii seksualnych chyba" ;) Cytatami z wierszy Herberta stawiam pytanie, czy w dzisiejszych czasach lepiej odnalazłby się Aureliusz, czy Kaligula. Wiersz dedykuję dwóm osobom, z którymi od razu kojarzą mi się Herbert i Gintrowski: mojemu najstarszemu bratu Rafałowi, który kilkanaście lat temu kupił kasetę Przemysława Gintrowskiego "Odpowiedź" i tak poznałam twórczość Zbigniewa Herberta oraz głos Przemysława Gintrowskiego oraz mojemu dobremu koledze Mateuszowi, który świetnie wykonuje pieśni Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego. Zapraszam :)


Z Herberta

Marek Aureliusz zgasił lampę.
Marek Aureliusz zamknął książkę.
Nie zdążył nawet odpowiedzieć na „dobranoc”.
Szybko go wykolegowaliśmy,
Wyrzuciliśmy ze swojego życia.
Pytanie jednak,
Czy samymi „Rozmyślaniami” człowiek żyje?
Czy to nas nakarmi?
Wszystkim nam wyrywa się z piersi
Barbarzyński okrzyk trwogi.

Kaligula- ten ma się dobrze.
Śmiejemy się z anegdotek,
Że wypowiedział wojnę Neptunowi,
Że chciał zrobić konia konsulem
(Ale to rzeźnik z miejscowości Ancjum ma pijar najczarniejszy z czarnych),
Ale czy nasze dzisiejsze życie
Go trochę nie przypomina?

Jemy śmieci.
Komunikujemy się przez monitory.
Szastamy „kocham cię”.
Szastamy „przyjacielu”.
Szastamy „tolerancją”.
Szastamy „bracie, siostro”.

Przycinamy książki,
By pasowały do półek.

Mówimy dużo i dla nas mądrze,
Upajamy się samym brzmieniem głosu.

Co nas nie zabije,
Wpędzi w chorobę cywilizacyjną.

Gonimy za pieniądzem.
Ci, którzy go nie mają,
Gonią, bo muszą.
Ci, którzy mają aż nadto,
Gonią, by mieć więcej.
Później jakiś kuzyn z drugiego końca Polski
Włoży delikwentowi kartę bankomatową do trumny,
Bo nieboszczyk PIN-u mu w testamencie nie zapisał.

Na twarz zapuchniętą od nocnych łez
Nakładamy uśmiechniętą maskę.
Im szerszy uśmiech, tym lepiej.

W samotności rozlega się
Barbarzyński okrzyk trwogi
Z głębi duszy.
Choć niektórzy z nas
Nawet już płakać i krzyczeć nie potrafią,
Bo to sprzeczne z ogólnie przyjętą normą.
Mieć uczucia to faux pas.

Dziś Marek Aureliusz
Siedziałby w Tworkach lub popełnił samobójstwo
Kaligula mógłby ukrzyżować konia w centrum Warszawy
I zostałby tylko wrażliwym i niepokornym artystą.
Ba, dostałby dotację od Ministerstwa Kultury na ten performance!

Wszechświat i astronomia
Już nas zdradziły.
Gwiazd nie policzymy.

Lecz to wszystko jeszcze trwa,
Jeszcze jest.

Tylko Aureliusz uleczy Kaligulę.
Tylko dobrem zwyciężysz zło.

Reasumując,
Dobrze, gdy masz uczucia.
Dobrze, gdy masz zasady.
Dobrze, gdy myślisz, czytasz,
Odezwiesz się, gdy trzeba
I gdy trzeba, zmilczysz.

Liczę, że kiedyś Aureliusz

W naszym świecie zwycięży Kaligulę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz