Płonie Gribojedow,
Behemot z Korowiowem
Zabawili się nadzwyczaj dobrze.
Nie szkoda mi ich,
Tych tam pisarzyn...
Pisać słabo,
A być nazywanym literatem
Tylko dlatego, że się ma na to
Papiery?
Dostojewski przecież
Nie miał na to papierów,
A nie dość, że był literatem,
To jeszcze jest nieśmiertelny.
A i na nieśmiertelność przecież
Też nie miał papierów.
A może zagadka?
Więcej wart literat
Z papierami poświadczającymi
Bycie literatem
Czy literat w domu wariatów?
Chlupali lepszą wódeczkę,
Zagryzali lepszym śledziem
(Nie to, panie, co ten jesiotr
W bufecie Varietès)
I napawali się
Swoimi marnymi,
Topornymi wypocinami.
Ach, nie szkoda mi ich wcale
I nie szkoda mi nas,
Marnych literatów
Z płonącego Gribojedowa
Napawających się swymi
Marnymi, topornymi
Internetowymi wypocinami.
Co to jest, panie, takie życie.
Jak takie życie to nie życie?
A Behemot już leje benzynę.
Panowie literaci.
Teraz to już chyba
Nie uciekniemy.
Ale może ja przeczytam wiersz
Wychwalający...
Albo i nie.
Behemot z Korowiowem
Zabawili się nadzwyczaj dobrze.
Nie szkoda mi ich,
Tych tam pisarzyn...
Pisać słabo,
A być nazywanym literatem
Tylko dlatego, że się ma na to
Papiery?
Dostojewski przecież
Nie miał na to papierów,
A nie dość, że był literatem,
To jeszcze jest nieśmiertelny.
A i na nieśmiertelność przecież
Też nie miał papierów.
A może zagadka?
Więcej wart literat
Z papierami poświadczającymi
Bycie literatem
Czy literat w domu wariatów?
Chlupali lepszą wódeczkę,
Zagryzali lepszym śledziem
(Nie to, panie, co ten jesiotr
W bufecie Varietès)
I napawali się
Swoimi marnymi,
Topornymi wypocinami.
Ach, nie szkoda mi ich wcale
I nie szkoda mi nas,
Marnych literatów
Z płonącego Gribojedowa
Napawających się swymi
Marnymi, topornymi
Internetowymi wypocinami.
Co to jest, panie, takie życie.
Jak takie życie to nie życie?
A Behemot już leje benzynę.
Panowie literaci.
Teraz to już chyba
Nie uciekniemy.
Ale może ja przeczytam wiersz
Wychwalający...
Albo i nie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz