sobota, 2 maja 2015

Nawiązanie do "Mistrza i Małgorzaty"

"Mistrza i Małgorzatę" Michaiła Bułhakowa czytałam wiele razy. Pierwszy raz na początku liceum. Za każdym razem dostrzegam w powieści coś nowego. I za każdym razem coś innego mnie w niej oczaruje. Wstyd się przyznać, ale po pierwszym przeczytaniu wciągnął mnie bez reszty wątek miłosny Mistrza i Małgorzaty, za to sprytnie przemycona powieść Mistrza o Poncjuszu Piłacie... śmiertelnie nudziła. Innym razem pokochałam lot Małgorzaty, później bal u Wolanda, w końcu dorosłam do wątku Poncjusza Piłata. Ten jest o płonącym "Gribojedowie" i o tym czy potrzeba papierów na bycie literatem :)
Płonie Gribojedow,
Behemot z Korowiowem
Zabawili się nadzwyczaj dobrze. 

Nie szkoda mi ich, 
Tych tam pisarzyn... 
Pisać słabo, 
A być nazywanym literatem
Tylko dlatego, że się ma na to 
Papiery? 
Dostojewski przecież 
Nie miał na to papierów, 
A nie dość, że był literatem, 
To jeszcze jest nieśmiertelny. 
A i na nieśmiertelność przecież 
Też nie miał papierów. 
A może zagadka? 
Więcej wart literat 
Z papierami poświadczającymi
Bycie literatem
Czy literat w domu wariatów? 

Chlupali lepszą wódeczkę, 
Zagryzali lepszym śledziem
(Nie to, panie, co ten jesiotr 
W bufecie Varietès)
I napawali się 
Swoimi marnymi, 
Topornymi wypocinami. 

Ach, nie szkoda mi ich wcale
I nie szkoda mi nas, 
Marnych literatów
Z płonącego Gribojedowa
Napawających się swymi
Marnymi, topornymi
Internetowymi wypocinami. 
Co to jest, panie, takie życie. 
Jak takie życie to nie życie? 
A Behemot już leje benzynę.
Panowie literaci. 
Teraz to już chyba
Nie uciekniemy. 
Ale może ja przeczytam wiersz
Wychwalający... 
Albo i nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz