sobota, 2 maja 2015

Pierwszy wiersz

Wypocinki numer jeden :) Osadzone w klimatach wiosennej Warszawy, czyli mojej ulubionej Warszawy :)

Ona tańczyła do rana, 
Widać było tylko
Jak wirowały czarne włosy, 
Szalały, żyły własnym życiem. 
I sukienka, której kolor
Trudno było dostrzec. 
Pierwsza sukienka od lat. 
Wolał ją w rurkach. 
Tańczyła do rana. 
Im bardziej wewnątrz 
Zwijała się z bólu, 
Tym szybciej, 
Tym weselej wirowała. 
On mógł tylko patrzeć, 
Gdyby spojrzał w oczy,
Od razu 
Spłonąłby na popiół. 

Warszawa tętniła życiem, 
Nad Wisłą trwał 
Pierwszy wiosenny wieczór. 
Ktoś się śmiał, 
Ktoś płakał, 
Ktoś śpiewał, idąc
W zielono-biało-czerwono-czarnym szaliku
Skądś wychynęła
Chuda nastolatka 
W rozmazanym od płaczu 
Smokey eyes. 

Ona tańczyła do rana
W jakiejś niesamowitej, egzotycznej gorączce. 

O szóstej rano 
Ze znajomymi
Śmiali się i popijali z butelki
Szampana, 
Czekając na swoje autobusy. 
Pierwsze, poranne. 
Warszawa zasypiała 
Dopiero teraz. 
Ludzie w odblaskowych ubraniach 
Smętnie zamiatali 
Confetti, szkło, 
Serpentyny i pety. 

Ona uśmiechała się najpiękniej. 
Najwięcej i najpiękniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz